Czy przegrany zawsze płaci koszty adwokata strony wygranej
Zasadą jest, że koszty procesu ponosi przegrany, ale Kodeks postępowania cywilnego zna od niej cztery odstępstwa, a zwrot i tak nie obejmuje całego rachunku z kancelarii. Pokazujemy, ile realnie wraca i kiedy nie wraca nic.
Redakcja Ranking Adwokatów
Nie zawsze. Zasadą z art. 98 § 1 Kodeksu postępowania cywilnego jest odpowiedzialność za wynik sprawy, czyli strona przegrywająca zwraca przeciwnikowi koszty procesu, ale wyłącznie na jego żądanie i tylko w granicach kosztów niezbędnych do celowego dochodzenia praw i celowej obrony. Od tej zasady kodeks przewiduje cztery odstępstwa, a nawet przy pełnej wygranej zwrot obejmuje stawkę z rozporządzenia, a nie kwotę z faktury kancelarii.
Ta różnica między "koszty ponosi przegrany" a "dostanę z powrotem to, co wydałem" jest źródłem większości rozczarowań po korzystnym wyroku. Poniżej rozkładamy ją na części: co dokładnie mówi przepis, kiedy sąd odstępuje od zasady, ile realnie wraca i co trzeba zrobić, żeby wróciło cokolwiek.
Zasada: odpowiedzialność za wynik sprawy
Art. 98 § 1 brzmi krótko: "Strona przegrywająca sprawę obowiązana jest zwrócić przeciwnikowi na jego żądanie koszty niezbędne do celowego dochodzenia praw i celowej obrony (koszty procesu)". Warto przeczytać go dwa razy, bo w jednym zdaniu są trzy warunki. Musi być przegrana. Musi być żądanie. I koszty muszą być niezbędne oraz celowe, co ocenia sąd, a nie strona.
Katalog tych kosztów przy stronie z pełnomocnikiem wynika z art. 98 § 3: zalicza się do nich wynagrodzenie, jednak nie wyższe niż stawki opłat określone w odrębnych przepisach, wydatki jednego adwokata, koszty sądowe oraz koszty nakazanego przez sąd osobistego stawiennictwa strony. Odrębnymi przepisami jest rozporządzenie Ministra Sprawiedliwości o opłatach za czynności adwokackie, którego pełną tabelę zebraliśmy na stronie o kosztach zastępstwa procesowego. Jeżeli strona ma dwóch pełnomocników, rozliczany jest jeden.
Reprezentacja przez radcę prawnego niczego tu nie zmienia. Art. 99 stanowi wprost, że stronom reprezentowanym przez radcę prawnego, rzecznika patentowego lub Prokuratorię Generalną zwraca się koszty w wysokości należnej według przepisów o wynagrodzeniu adwokata. Kwota jest więc identyczna, a różnice między zawodami opisaliśmy osobno na stronie adwokat czy radca prawny.
Cztery sytuacje, w których przegrany nie płaci wszystkiego
| Sytuacja | Skutek dla kosztów | Podstawa |
|---|---|---|
| Powództwo uwzględniono tylko w części | Koszty zostają wzajemnie zniesione albo stosunkowo rozdzielone. Sąd może obciążyć jedną stronę całością, jeżeli przeciwnik uległ tylko co do nieznacznej części żądania albo gdy określenie należnej sumy zależało od wzajemnego obrachunku lub oceny sądu | art. 100 kpc |
| Pozwany nie dał powodu do procesu i od razu uznał żądanie | To pozwany dostaje zwrot kosztów, mimo że powództwo uwzględniono. Warunkiem jest uznanie żądania przy pierwszej czynności procesowej | art. 101 kpc |
| Wypadek szczególnie uzasadniony | Sąd może zasądzić od przegrywającego tylko część kosztów albo nie obciążać go nimi w ogóle | art. 102 kpc |
| Niesumienne albo oczywiście niewłaściwe postępowanie strony | Niezależnie od wyniku sprawy sąd może obciążyć stronę kosztami, które wywołała, zwłaszcza zatajeniem dowodów, spóźnionym ich powołaniem albo wyjaśnieniami niezgodnymi z prawdą | art. 103 § 1 i § 2 kpc |
Najczęściej w praktyce działa art. 100. Przy pozwie na 50 000 zł i zasądzeniu 30 000 zł powód wygrał w 60 procentach i w takiej proporcji rozliczane są koszty obu stron. Zdanie drugie tego przepisu jest jednak równie ważne: jeżeli wysokość roszczenia zależała od oceny sądu, na przykład przy zadośćuczynieniu, sąd może obciążyć całością kosztów przeciwnika, choć formalnie powód nie dostał wszystkiego, czego żądał.
Art. 102 bywa mylony z prawem strony ubogiej do darmowego procesu. To nie jest to samo. Zwolnienie od kosztów sądowych dotyczy relacji z sądem, a art. 102 relacji z przeciwnikiem i jest oceniany indywidualnie, przy uwzględnieniu charakteru sprawy, a nie tylko sytuacji majątkowej. Osobną drogą jest pełnomocnik przyznany przez sąd, którego zasady opisuje strona o adwokacie z urzędu.
Odmowa mediacji może kosztować cały rachunek
Piąty przepis nie jest odstępstwem na korzyść przegrywającego, tylko sankcją, która potrafi zaskoczyć stronę wygrywającą. Art. 103 § 3 pozwala sądowi obciążyć stronę kosztami w części wyższej, niż nakazywałby wynik sprawy, a nawet w całości, jeżeli strona bez uzasadnionej przyczyny odmówiła poddania się mediacji albo w toku postępowania nie stawiła się bez usprawiedliwienia na posiedzenie mediacyjne mimo wcześniejszej zgody na mediację.
Działa to niezależnie od wyniku procesu. Można wygrać sprawę w całości i zostać obciążonym kosztami przeciwnika, bo trzy lata wcześniej odpisało się jednym zdaniem, że mediacji się nie przewiduje. § 4 tego artykułu nakazuje sądowi pouczyć strony o takiej możliwości przy skierowaniu do mediacji, więc formułka w wezwaniu nie jest ozdobnikiem. Zanim odpowiecie odmownie, warto sprawdzić listę stałych mediatorów prowadzoną przez prezesa sądu okręgowego i uzasadnić odmowę konkretnie, a nie jednym zdaniem.
Ile realnie wraca po wygranej
Zwrot obejmuje stawkę z rozporządzenia, a nie honorarium umówione z kancelarią. Przy sprawie o zapłatę 30 000 zł stawka minimalna wynosi 3 600 zł. Jeżeli umówiliście się z adwokatem na 8 000 zł, różnica 4 400 zł zostaje po Waszej stronie nawet przy pełnej wygranej. Działa to też w drugą stronę: przy dużej wartości przedmiotu sprawy zasądzona stawka bywa wyższa od tego, co zapłaciliście, i wtedy zarabiacie na rozliczeniu kosztów. Widełki honorariów umownych zebraliśmy w przewodniku o tym, ile kosztuje adwokat.
Jest jeszcze jeden warunek, o którym łatwo zapomnieć po stronie powoda: zwrotu kosztów zastępstwa procesowego trzeba zażądać już w pozwie. Wniosek o zasądzenie kosztów procesu, w tym kosztów zastępstwa, jest standardowym elementem żądania i jego brak oznacza, że sąd o kosztach nie orzeknie. Pełną listę elementów pisma zebraliśmy przy okazji omawiania tego, co musi zawierać pozew o zapłatę.
Do zasądzonych kosztów doliczają się odsetki i to bez wniosku. Art. 98 § 1 z indeksem 1 stanowi, że od kwoty zasądzonej tytułem zwrotu kosztów procesu należą się odsetki ustawowe za opóźnienie za czas od dnia uprawomocnienia się orzeczenia do dnia zapłaty, a o obowiązku ich zapłaty sąd orzeka z urzędu. Przy orzeczeniu prawomocnym z chwilą wydania odsetki biegną po upływie tygodnia od ogłoszenia. Jest też przepis, o którym mało kto pamięta: § 1 z indeksem 2 pozwala, na wniosek strony, która poniosła szczególnie wysoki wydatek podlegający zwrotowi, przyznać odsetki od kwoty równej temu wydatkowi już od dnia jego poniesienia. Przy kilkutysięcznej zaliczce na opinię biegłego w procesie trwającym cztery lata to realna kwota, ale trzeba o nią poprosić.
Najczęstszy sposób, żeby nie dostać nic mimo wygranej
Art. 109 § 1: roszczenie o zwrot kosztów wygasa, jeśli strona najpóźniej przed zamknięciem rozprawy bezpośrednio poprzedzającej wydanie orzeczenia nie złoży sądowi spisu kosztów albo nie zgłosi wniosku o przyznanie kosztów według norm przepisanych. Z urzędu sąd orzeka o kosztach tylko wtedy, gdy strona działa bez adwokata, radcy prawnego lub rzecznika patentowego. Innymi słowy: im lepiej jesteście reprezentowani, tym bardziej sąd zakłada, że o koszty poprosicie sami.
Drugi mechanizm dotyczy wysokości. Sam wniosek o koszty według norm przepisanych oznacza dla sądu stawkę minimalną, bo § 16 rozporządzenia nakazuje ustalić opłatę w tej wysokości w braku oświadczenia o wysokości kosztów obciążających stronę. Kwotę wyższą, do sześciokrotności stawki minimalnej i nie więcej niż wartość przedmiotu sprawy, trzeba osobno wnieść i uzasadnić nakładem pracy, wartością sprawy, wkładem w jej wyjaśnienie albo zawiłością. To samo kryterium powtarza art. 109 § 2, który każe sądowi brać pod uwagę także czynności podjęte w celu polubownego rozwiązania sporu, również przed wniesieniem pozwu.
Czy w ogóle opłaca się iść do sądu
Przy niskich kwotach arytmetyka bywa nieprzyjemna. Roszczenie na 3 000 zł to stawka minimalna 900 zł po każdej stronie, do tego opłata sądowa i ryzyko, że przy częściowej wygranej koszty zostaną rozdzielone. Dlatego przy drobnych, ale licznych należnościach część firm najpierw sprawdza, ile kosztowałoby odzyskanie niezapłaconej faktury bez procesu, i porównuje to z kosztem drogi sądowej. Co zrobić, gdy kontrahent nie płaci, opisaliśmy krok po kroku w tekście o tym, co zrobić z niezapłaconą fakturą.
Jeżeli decydujecie się na proces, cztery rzeczy warto ustalić z pełnomocnikiem jeszcze przed pozwem:
- czy wniosek o zasądzenie kosztów znajdzie się już w pozwie i czy będzie zawierał oświadczenie o ich wysokości, czy tylko formułę o normach przepisanych,
- jak wygląda scenariusz kosztowy przy wygranej częściowej, bo to najczęstszy wynik w sprawach o zapłatę z odsetkami i karami umownymi,
- czy honorarium obejmuje apelację, bo druga instancja to osobna opłata liczona jako procent stawki minimalnej,
- jakie jest stanowisko w sprawie mediacji, żeby ewentualna odmowa była uzasadniona, a nie odruchowa.
Na koniec jedna uwaga porządkowa. Zasądzenie kosztów to tytuł, a nie pieniądze na koncie. Jeżeli przegrany nie zapłaci dobrowolnie, kwotę trzeba wyegzekwować, a to już osobne postępowanie z własnymi kosztami zastępstwa: 25 procent stawki przy egzekucji zwykłej i 50 procent przy egzekucji z nieruchomości. Zanim podpiszecie umowę z kancelarią, warto też potwierdzić uprawnienia pełnomocnika, co zajmuje kilka minut i opisaliśmy to na stronie o tym, jak sprawdzić adwokata.